Jesteśmy na facebooku

Logowanie Rejestracja

Zaloguj się
Jeśli nie masz konta, zarejestruj się.

Queen Symfonicznie, czyli jak odtworzyć legendę

WYWIADY 16 września 2016
michal.gumkowski

Czym jest projekt Queen Symfonicznie?
Jak powstawał oraz co było jego inspiracją? 
W naszym wywiadzie lider oraz twórca projektu
Jan Niedźwiecki, zabiera nas w podróż po kulisach produkcji oraz opowiada o całym procesie tworzenia tak ogromnego przedsięwzięcia. Zapraszamy!

Piotr Kochański: Poprzednie stulecie było świadkiem niesamowitego rozwoju masowej rozrywki – między innymi, wraz z popularyzacją muzyki, pojawiła się masa różnych gatunków i form wykonywania utworów muzycznych. Rewolucyjnymi okazały się grupy muzyczne czy też solowi wykonawcy tacy jak np. Frank Sinatra, Beatlesi, Elvis Presley, Michael Jackson czy Madonna. Dlaczego jako temat przewodni Waszego projektu, spośród wielu legendarnych utworów, wybraliście akurat repertuar grupy Queen? 

Jan Niedźwiecki: Muzyka zespołu Queen towarzyszyła mi od wczesnego dzieciństwa. Mój Tata - jeszcze na magnetofonie szpulowym – słuchał piosenek „Królowej”. Początkowo podobały mi się najpopularniejsze, najbardziej melodyjne utwory. Później - jako nastolatek – sam zacząłem odkrywać inne, mniej znane, trudniejsze kompozycje zespołu i zakochałem się w tej muzyce „bez reszty”. W 2011 roku zbliżała się 20. rocznica śmierci Freddiego Mercury'ego – mojego muzycznego idola. Chciałem oddać mu cześć, przygotowując jednorazowy koncert wypełniony piosenkami grupy Queen w klasycznych aranżacjach. Klasycznych, ponieważ sam jestem muzykiem klasycznym – na co dzień kontrabasista Filharmonii Łódzkiej. Szczęśliwie moją miłość do muzyki „Królowej” podzielają tysiące osób. Od 5 lat koncertujemy w całej Polsce, w tym sezonie zagramy 100 koncert z tym programem!

PK: Jakim uczuciem jest dla Was wyjście na scenę i zmierzenie się z tak popularnymi utworami?

Kiedy zaczynaliśmy towarzyszyła nam pewna nieśmiałość, czy wręcz obawy co pomyślą sobie fani Queen
w muzycznym starciu z legendą. Obecnie cieszymy się z każdego koncertu! Wiemy, że nasz projekt podoba się publiczności i sprawiamy sobie nawzajem wiele radości. 

PK: Co jest najtrudniejsze w adaptacji utworów rockowych na wersje wykonywane przez orkiestrę? 

Z perspektywy aranżera trzeba zachować proporcje pomiędzy chęcią zmian i swoim ego a oryginalnymi kompozycjami. Dla instrumentalistów pewnym wyzwaniem jest odmienna od klasycznej artykulacja. 

Queen Symfonicznie - obsada

PK: Jak długo trwa przygotowanie takiej trasy koncertowej? 

To proces nieustany. Większość koncertów jest planowana z rocznym wyprzedzeniem. A szczegółowa logistyka itp. zajmuje prawie całe wakacje.

PK: Z jakimi wyzwaniami musicie się zmierzyć przygotowując program i co jest w tym najtrudniejsze? 

Pewnym „problemem” było wybranie piosenek na nasz koncert. Początkowo wypisałem ponad 30 utworów które chciałbym usłyszeć. Następnie z ciężkim sercem wykreśliłem kilka pozycji i dzisiaj prezentujemy 25 utworów. Oczywiście sama aranżacja piosenek to dość czasochłonny proces, który na szczęście mam już za sobą.

PK: Czy ciężko jest pogodzić pracę nad kolejną trasą koncertową z życiem prywatnym oraz innymi projektami artystycznymi?  

Od poniedziałku do piątku większość z nas pracuje w Filharmonii Łódzkiej, uczy w Akademii Muzycznej, Szkołach Muzycznych itp. W weekendy koncertujemy z projektem Queen oraz filmowymi projektami Alla Vienna. Więc w okresie największego natężenia koncertowego najbardziej poszkodowane są nasze rodziny.

PK: Czemu zdecydowaliście się na podział występu na dwie części? 

Pierwsza część jest bardziej klasyczna i nastrojowa. Utwory są bardziej przearanżowane, gramy także mniej znane utwory z lat 70'. Druga część jest bardziej drapieżna i rockowa. Wykonujemy największe hity grupy, najczęściej przy współudziale publiczności. Kontrabas zastępuje gitara basowa, pojawia się gitara solowa, a w finale
„sam Freddi”. 

PK: Czy jest jakiś utwór, który jako grupa lubicie wykonywać najbardziej? 

Dużo radości sprawiają nam swingowe kawałki – „Good Company”, „Crazy little Thing Colled Love”
oraz wszystkie piosenki w których mamy partie improwizowane. Wtedy zawsze jesteśmy ciekawi co tym razem zagra któryś z nas.

PK: Czy Pan osobiście ma utwór, którego wykonywanie na scenie sprawia Panu największą frajdę? 

Oczywiście, to Bohemian Rhapsody. Cały projekt zaczął się od marzenia wykonania na żywo tej piosenki.

Queen Symfonicznie - live

PK: Co Pan sądzi o ostatniej trasie koncertowej zespołu Queen z Adamem Lambertem w roli wokalisty? Czy w Pana ocenie poradził sobie z legendą pierwowzoru? 

Byłem dwukrotnie na koncertach Queen + Adam Lambert i muszę przyznać, że ich ostatni koncert
w Oświęcimiu (czerwiec 2016) był znakomity. Widać, że Panowie „zgrali” się ze sobą. Oczywiście Adam to nie Freddi, ale nikt chyba tego nie oczekuje, bo nie ma na świecie człowieka który w 100% zastąpiłby Mercury'ego.

PK: Czy jest jakiś artysta bądź artystka, którego/którą by Pan widział w roli następcy Freddiego Mercury’ego jako wokalisty zespołu?  

Większość fanów grupy Queen w następcy Freddiego widziała Georga Michaela. To „zasługa” jego fantastycznego wykonania „Somebody to love” podczas pamiętnego koncertu w 1992 roku na Wembley. Niestety do stałej współpracy nigdy nie doszło...

PK: Czy myślał Pan o realizacji w przyszłości koncertów bazujących na repertuarze innej grupy lub twórcy? 

Niemal na równi z Queen stawiam twórczość The Beatles. Uwielbiam także cały brytyjski rock&roll z lat 60’, zespoły z wytwórni Motown itp. Być może kiedyś zmierzę się z ich repertuarem.

PK: Trzymam kciuki za dalsze sukcesy i bardzo dziękuję za rozmowę.

JŃ: Również bardzo Panu dziękuję i zapraszam czytelników na najbliższy koncert, który odbędzie się w Lublinie
już 22 października br
.

Queen Symfonicznie - Szczecin

Autor: Piotr Kochański
fot. Aga Krysiuk

 

Komentarze - bądź pierwszy!

wydarzenia gps
Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Zapoznaj się z naszą polityką plików cookies.
Akceptuję politykę plików cookies